25 lutego 1871 roku w Zwiahelu (dziś Nowograd-Wołyński) w rodzinie pisarki Heleny Pczilki i działacza społecznego Piotra Kosacza urodziła się córeczka Łarysa — przyszła poetka, tłumaczka, wielka patriotka Łesia Ukrainka.Ku czci jej urodzin a także w ramach obchodów Dnia Języka Ojczystego Centrum Polonistyki Żytomierskiego Uniwersytetu Państwowego organizował w Domu Polskim spotkanie tematyczne dla młodzieży.
Studenci Instytutu Filologii i Dziennikarstwa Uniwersytetu przedstawili publiczności wierszy Łesi Ukrainki w przekładach polskich Jarosławy Pawluk. A kompozytorka Łarysa Bojko wspólnie ze studentkami Żytomierskiej filii Kijowskiego Instytutu Biznesu i Technologii zaprezentowała muzyczne kompozycji na wiersze naszej wybitnej rodaczki.

Kiedy dzieckiem, jak bywało,
Padnę sobie ja na licho,
Chociaż w serce ból dochodził,
Sobie tuż wstawałam cicho.

Mnie pytali się: „Co boli?”
Lecz się w tym nie przyznawałam —
Byłam dumną małym dzieckiem, —
By nie płakać, ja się śmiałam…

Życie poetki było walką z niesprawiedliwym losem i śmiertelną chorobą, walką życia i śmierci, która zabrała u Łesi dzieciństwo, młodość, nie pozwoliła uczyć się w szkole z innymi dziećmi. Nie nauczyciele i pouczania dorosłych, a cierpienia i ból kształtowali jej charakter — silny, wytrwały, bohaterski.

Kto rzekła, że słaba jestem wręcz
i korze się losowi?
A chyba w ręce mojej dreszcz
czy nikłe myśl i słowo?

Słyszeliście, zawiodłam raz
ja płacze głośnie, żale, —
to był wiosennej burzy czas,
nie późna złota wcale…

Łesia Ukrainka nie skończyła żadnej uczelni – jej nauczycielami były rodzice, książki i życie.
Źródłem natchnienia dla poetki były postaci historyczne, bohaterowi mitów i bajek, rodzima ziemia i jej cierpiący naród.
Do dziś nie traci aktualności jej dziedzictwo poetyckie, które dotyka głębi serca, wzrusza i inspiruje.

Nie, ja chcę więc przez łzy się uśmiechać,
Pośród licha nieść pieśń w jasna dal,
Bez nadziei się wszelkiej spodziewać,
Żyć ja będę! Precz, smutek i żal!

LU LU LU LU