Franciszek Popławskie — Zasłużony dla Kultury Polskiej, kierownik znanego na Ukrainie i w Europie zespołu „Poleskie Sokoły”, prezes Stowarzyszenia Polaków Żytomierszczyzny „Polonia”, wielki patrioty swej ziemi, swego języka i wiary.
Pan Franciszek Popławski urodził się w pięknej wsi poleskiej na Zwiagelszczyźnie z poetycką nazwą Łebedówka 1 lipca 1945 roku. Jego ojciec Piotr była cieślą, matka Feliksa — wychowywała dzieci. Ciężkie lata powojenne zahartowali małego Franciszka, zrobili go wytrwałym przed trudnościami i otwartego na ból bliźniego.

Po ukończeniu szkoły podstawowej w Łebedówce, pan Franciszek poszedł do szkoły w sąsiedniej wsi Barwinówka. W 1963 roku ukończył 11 klasę.

Pamiętając o zgubionych pod czas II wojny światowej krewnych i bliskich, pan Franciszek zdecydował się służyć w wojsku czołgowym. Służbę wojskową odbywała w miasteczku Sławuta, gdzie skończył szkolę zawodową. Jeszcze w wojsku ujawnił swój talent do śpiewu, malowania i wesołego żartu.

Po trzech lat służby pan Franciszek wrócił do rodzimej wsi, żeby poświecić swoje życie rzemiosłu, które przewraca drzewną na utwór sztuki. Kiedyś, w dzieciństwie, wracając ze szkoły, mały Franciszek znalazł siekierę. Przyniósł je do domu i pokazał ojcu. Ojciec Piotr rzekł: „Będziesz cieślą, synku!” Tak się i stało – cały życie pan Franciszek pracował cieślą na przedsiębiorstwie „Żytomierzdrew” w hali fabrycznej nr 3 „Meble na zamówienie”. Przedsiębiorstwu oddał 42 lata! Z mebli, które robił pan Franciszek z kolegami, korzystają wielu rodzin po całej Ukrainie. Można ich zobaczyć w mieszkaniach znanych polityków, działaczy nauki i kultury, w gabinetach Rady Najwyższej Ukrainy i Państwowej Dumy Rosyjskiej. Są to meble unikatowe. Za gorliwą pracę i otwarte serce cieszył się szacunkiem kolegów i kierownictwa. Uchwałą prezydenta Ukrainy pan Franciszek Poplawski otrzymał odznaczenie „Zasłóżony pracownik przemysłu drzewnego Ukrainy”.

Szczegółowe miejsce w życiu pana Franciszka zajmowała działalność społeczna. Był on bardzo zaszczycony zaproszeniem do udziału w polskim zespole „Poleskie Sokoły”, kierownikiem którego był wielu lat. Trudno przekazać słowami miłość pana Franciszka do pieśni swego narodu. Z zespołem podróżował po całej Polsce. Wzruszeni widzowi na stojąco dziękowali Sokołom za występy. „Poleskie Sokoły” były częścią jego życia, problemy zespołu traktował jak swoje własne i zawsze skutecznie ich rozwiązywał. Natomiast nigdy nie tolerował nieprofesjonalizmu, nieprawdy, plotek. On kochał życie i ludzi w tym życiu. Kochał swych przyjaciele – „sokołów”, swoich krewnych i bliskich. Przebaczał swoich oponentów.

U pana Franciszka wyrosły skrzydła gdy zaproponowano mu stać na czele „Polonii”.

On bardzo doceniał wielkie zaufanie kolegów i do ostatniej chwili życia pielęgnował i promował kulturę polską.

Ciężka choroba zrujnowała wszelkie plany. Życie rozdzieliło się na „do” i „po”. Z wielkim szacunkiem i dumą wspominamy odwagę pana Franciszka, który do ostatniej chwili walczył z bezlitosnym wrogiem i do ostatniej chwili żył nadzieją na powrót do zdrowia. Bez względu na cierpienie i ból pan Franciszek kontynuował swą działalność w zespole, aktywnie uczestniczył w przedsięwzięciach polonijnych i życiu religijnym Żytomierza.

25 marca 2011 roku przestało bić się serce patrioty i artysty, człowieka,który dla wielu pozostaje przykładem miłości i wierności swej ojczyźnie. Na pamiątkę gorliwej pracy p. Franciszka Popławskiego w zespole „Poleskie Sokoły” jego przyjaciółka dziennikarka Żytomierskiej Telewizji Obwodowej p. Ludmiła Natykacz przygotowała film.

W lipcu 2013 roku Konsulat Generalny RP w Winnicy otworzył pomnik na grobie ś.p. Franciszka Popławskiego na Cmentarzu Katolickim w Żytomierzu.

Opracowano na podstawie materiałów córki p. Franciszka Popławskiego

p. Marianny Popławskiej

Pamięć koledzy

Kolegę i przyjaciela wspomina pani Ludmiła Natykacz, dziennikarka Żytomierskiej Telewizji Obwodowej i pan Jan Boczkowski, kierownika artystycznego  zespołu „Poleskie Sokoły”.

Franciszka Popławsiego nie można zapomnieć, wspominam go prawie codziennie, był to człowiek niewyczerpalnej energii. Nawet cierpiąc  na ciężką chorobę pozostawał wielkim optymistą. Znam pana Franciszka od 1993 roku jako jednego z najwybitniejszych śpiewaków i organizatorów zespołu „Poleskie Sokoły”.

Wspólnie przejechaliśmy tysiące kilometrów po Polsce i Ukrainie. Zdarzało się, że jeździliśmy starymi autobusami do Koszalina, to prawie dwie doby w drodze, a wszyscy byli potwornie zmęczeni. Kiedy zaczynał mówić Franek, od razu pojawiał się uśmiech na naszych twarzach. Był osobą, która zarażał nas swoją energią i poczuciem humoru. Gdy zobaczył kogokolwiek zaniepokojonego, podchodził, szepnął ciepłe słowo, zażartował i wszystko wracało do normy. Nie pozwalał ludziom zasmucać się, albo mieć zły humor. Był człowiekiem empatycznym i wrażliwym na krzywdy i niedole innych ludzi.

I jeszcze, nigdy nie zapomnę jednego wydarzenia. Jedne z moich urodzin spędziliśmy w Polsce. To było dawno. Wtedy jeździliśmy do Polski skromnie. Teraz też nie żyjemy bogato, ale wtedy było gorzej. Myślałam, że nikt nie wie o moich urodzinach. Nagle zatrzymał się autobus na takiej leśnej łące. Chłopcy poszli do lasu. Niespodzianie wracają nasi „Sokoły” na czele z Francizszkiem z bukietem leśnych kwiatów…

Pan Franciszek był wielkim patriotą Polski, kochał swoja Ojczyznę i swoje życie poświecił odrodzeniu polskości.

Długie lata Franciszek był związany z zespołem „Poleskie Sokoły”, stał u jego początków. Zespół był i nadal pozostaję wyjątkowym w swym rodzaju. W repertuarze są polskie piosenki, które są nie znane w Polsce. Coraz częściej polscy muzycy proszą o nuty i teksty odnaleziona na Żytomierszcźnie – w Berdyczowie, Susłach, Leśnej Słobodce.

Z wielką wdzięcznością nagrałam film poświęcony p. Franciszkowi. Pamiętajmy tego człowieka…

Ludmiła Natykacz 

Zespół «Poleskie Sokoły» zna go jako utalentowanego organizatora, człowieka z hojnym duchem, odważnego, dobrego, który był liderem na wszystkich przyjęciach artystycznych, zwłaszcza na koncertach zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Szkoda, że zespół „Poleskie Sokoły” stracił tak natchnionego śpiewaka, prowadzącego, organizatora, dyrektora naszego zespołu.

Franciszek Popławski oddał swoje życie ulubionej pracy — sztuce. Przez długi czas śpiewał w chórze katedralnym. Jego ostatnia praca była poświęcona rozwojowi i popularyzacji piosennej twórczości zespołu «Poleskie Sokoły». Pracy tej oddał swoją duszę, siłę i natchnienie. Zespół „Poleskie Sokoły” pamięta i ceni jego pracę, miłość do twórczości, której poświęcił swoje twórcze życie.

Jan Boczkowski

file_52f2df26c0f8a file_52f2df290a096 file_52f2df29e2ea0 file_52f2df2ae1ebd file_52f2df2bce862 file_52f2df2c5a1a3